Trudne spotkania?

Nie jest tajemnicą, że wielu kierowców ciężko przeżywa spotkanie rowerzysty na drodze publicznej. Co jest powodem takiej awersji dwóch równoprawnych uczestników ruchu? Czy rzeczywiście nieznajomość przepisów przez kierujących jednośladem? Czy jednak pośpiech i ich zbyt wysoka samoocena? A może przyczyny są bardziej błahe i odsłaniają ludzkie słabości?
<h2>Strach i niewiedza – główna przyczyna nieracjonalnego zachowania</h2>
Słowo "burak" wyjaśnia wiele, ale często nie jest najlepszym określeniem. Obserwując zachowania kierowców dostrzegam pewien schemat. Otóż tendencję do używania klaksonu mają dwie grupy osób. Pierwsza to osoby, które się czegoś przestraszą. Naturalną reakcją jest w chwili zagrożenia jest przesunięcie dłoni na klakson. Często czynność ta następuje wówczas razem z naciśnięciem pedału hamulca. Gorzej, jeśli trąbimy na drzewo licząc, że ustąpi nam miejsca. Wypadki z rowerzystami, o których się od czasu do czasu słyszy, mogą potęgować ten strach, ale w zasadzie powinny skłonić do większej czujności na drodze, a nie nerwowych reakcji.
Drugim przypadkiem oznajmiania swojego niezadowolenia jest niewiedza. W wypadku sięgania po sygnał dźwiękowy, to w pierwszej kolejności brak znajomości przepisów, które jasno określają, że w terenie zabudowanym trąbić można tylko w sytuacji bezpośredniego niebezpieczeństwa (art. 29 ust. Prawo o Ruchu Drogowym). Poruszający się wzdłuż prawej krawędzi jezdni rowerzysta rzadko takie stwarza.

Wymiana oleju – elektroniczne zabezpieczenia chroniące silniki aut

Brak zrozumienia

Inna forma niewiedzy to brak zrozumienia, co rowerzysta robi na tej samej drodze co samochody. Jest to szczególnie trudne, jeśli po drodze widzieliśmy znak oznaczający drogę dla rowerów lub ruch pieszy i rowerowy na tej samej drodze. Nie zawsze jednak znaczy to, że rowerzysta łamie przepisy, a okazywanie frustracji w sytuacji braku możliwości wyjaśnienia swoich wątpliwości, jest zwyczajnie nie na miejscu. George Eliot podobno mądrze kiedyś stwierdził: "Błogosławiony jest człowiek, który nie mając nic do powiedzenia, powstrzymuje się od udowodnienia tego faktu."

Kiedy rowerzysta może nie jechać po ścieżce rowerowej?

Co do zasady ścieżki rowerowe zostały stworzone po to, by rowerzyści z nich korzystali. Prawo nakazuje to jednak jedynie w ściśle określonych okolicznościach, a wyroki sądów pomagają ustalić dodatkowe okoliczności. Podstawą jest Art. 33 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Wskazuje on na obowiązek korzystania "z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić." Liczne interpretacje sądów wskazują, że rowerzysta nie musi korzystać z drogi lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli:
– droga nie jest położona po tej jego prawej stronie, jeśli dodatkowe znaki nie zakazują poruszania się po ulicy rowerem lub zjazdu na drogę położoną po przeciwnej stronie;
– rowerzysta nie porusza się w kierunku, w którym jest wyznaczona droga, to znaczy np.: droga prowadzi w lewo, a on zamierza jechać prosto lub w prawo;
– infrastruktura rowerowa jest uszkodzona, w trakcie przebudowy, remontu lub z innego powodu poruszanie się po niej jest niemożliwe lub stanowi zagrożenie dla rowerzysty lub innych osób.
Niestety, nawet ten trzeci powód nie stanowi dla wielu osób wystarczającego argumentu. Kierowcy potrafią okazywać niezadowolenie nawet wtedy, gdy trwają roboty drogowe na drodze dla rowerów lub są na niej zaparkowane samochody. Drugi punkt jest zwykle trudny do weryfikacji dla kogoś, kto nie zna zamiarów cyklisty, a często nie ma pojęcia jak poprowadzona jest ścieżka rowerowa. Osoba wyrażająca złość łatwo może się w takiej sytuacji zbłaźnić. Z kolei pierwszy z nich jest tak oczywisty, że trudno zrozumieć kogokolwiek, kto próbuje twierdzić inaczej. Przecież znaki określające zachowanie na drodze obowiązkowo powinny znajdować się po prawej stronie jezdni. Wtedy są widoczne o każdej porze dnia i nocy, niezależnie od natężenia ruchu. Trudno wymagać też, że kierujący jednośladem nagle przetnie oś jezdni, bo zobaczył inną drogę, po której ma prawo się poruszać. W niektórych miejscach, co godne pochwały, zjazdy na ścieżki rowerowe sygnalizuje się odpowiednimi znakami, a nawet tworzy infrastrukturę, umożliwiającą bezpieczne zastosowanie się do nich.

Rowerzyści na drodze dla pieszych i rowerzystów

Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym po nowelizacji nie precyzuje czy rowerzysta musi się po niej poruszać. Wskazuje jedynie, że nie ma na niej pierwszeństwa przed pieszymi. Dodatkowe wskazówki zawiera dopiero Rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Podkreśla ono, że znaki C-13 i C-16 nakazują korzystanie z tak przygotowanych dróg. Sądy poddają czasem w wątpliwość nakaz konkretnego działania na podstawie rozporządzenia. Taka sytuacja dotyczy nie tylko tej konkretnej sytuacji, ale też m.in. noszenia maseczek w okresie pandemii. Tak czy inaczej rowerzysta nie stosujący się do znaku C-13 lub C-16 ponosi odpowiedzialność za swoje czyny i musi być gotowy przyjąć mandat lub szukać sprawiedliwości przed sądem.
<h3>Czy kolarze szosowi muszą jeździć drogami rowerowymi?</h3>
Temat ten często bardziej boli samych kolarzy niż kierowców, ponieważ w ruchu miejskim, często poruszają się oni szybciej niż samochody lub z prędkością, która w mierny sposób wpływa na ruch na drodze. Chociaż pojawiła się propozycja zniesienia tego obowiązku dla licencjonowanych zawodników, to mało prawdopodobne, aby weszła ona w życie. Kolarze na drodze rowerowej muszą powstrzymać swoje zapędy i na treningi wybrać miejsce, które pozwoli poruszać się zgodnie z prawem. Drogi dla rowerów mogą wykorzystać jako dojazdowe do tego punktu i potraktować to jako rozgrzewkę. Wiem, że taka odpowiedź nie zadowala amatorów jazdy na szosie, ale niestety… Podobnie musi czuć się kierowca Lamborghini poruszający się z prędkością 50 km/h w terenie zabudowanym.

Kiedy nastąpi pokój między rowerzystami i kierowcami?

Pewnie nigdy, ale istnieje kilka sposobów, żeby załagodzić spory. Oto kilka moich propozycji:
– stworzenie lepszej, przemyślanej infrastruktury rowerowej o odpowiedniej jakości nawierzchni,
– skorzystanie z dobrodziejstw jazdy rowerem osób, które nigdy tego nie robiły,
– stosowanie się do przepisów ruchu drogowego wszystkich jego uczestników, niezależnie czy kierują jednośladem czy pojazdem silnikowym.
Niezależnie, czy Twoim zdaniem rowerzyści to zło polskich dróg, czy to kierowcy są winni wypadków z rowerzystami, musimy żyć w zgodzie. Wśród jednej i drugiej społeczności zdarzają się "niedzielni kierowcy" i "młodzi gniewni". Każdy z nich ma swoje racje, a często jedynym wyjściem ich udowodnienia jest droga sądowa. Czy jednak na pewno chcesz podążać tą drogą?